Pana córka Maria Kołakowska protestowała przeciwko bluźnierczemu „spektaklowi” „Golgota Picnic”. Została skazana przez sąd na 40 godzin prac społecznych. Państwo zapoznaliście się z aktami i okazało się, że nie wszystko się zgadza?
Policja, składając dokumenty do prokuratury, włączyła w sprawę Marysi protokoły przesłuchań moje i żony, które były prowadzone do innej sprawy – pobicia Marysi. Te dwa protokoły przerzucono do sprawy Marysi za tzw. czyn chuligański. Jak się patrzy na dokumentację sprawy, to na dokumentach nadana jest sygnatura RSOW. Tylko na przesłuchaniu żony i syna nie ma takiej sygnatury. One mają urywane zdania, jakby dwa zostały złączone w jedno. Coś w tylu, przytaczam z pamięci: „Córka od 10 lat jest harcerką i żołnierzy wyklętych”. Żona poprawiała swój protokół, bo był źle napisany stylistycznie, ale teraz okazuje się on innym tekstem, bez żadnego logicznego sensu.
To pozwala przypuszczać, że dokumentacja w sprawie Marysi została zmanipulowana. We wniosku, jaki policja kieruje o ukaranie, i opisie meldunku, są opisane rzeczy nieprawdziwe, które nie miały miejsca. Są tam sprzeczności, w które sąd nie wnikał i których nie analizował. Sprawa Marysi trwała bardzo krótko… 10 minut. Rozpoczęła się o godz. 7:40 i zakończyła o 7:50. Sąd nie podważył też kłamliwych informacji. To pokazuje, że była wola skazania Marysi.
Jakie Państwo podejmiecie dalsze kroki?
Składamy sprzeciw, chcemy, aby postępowanie odwoławcze spowodowało umorzenie tego postępowania, aby skazujący wyrok na Marysię nie zapadł.
Więcej na ten temat:
17-letnia Maria skazana za protest przeciwko Golgota Picnic będzie walczyć w Strasburgu