Przed powołaniem przez trenera Adama Nawałkę Mila ostatni raz zagrał z Portugalią w lutym 2012 roku. Nawałka jest już piątym selekcjonerem, który postanowił skorzystać z usług zawodnika Śląska. Po raz pierwszy Milę do kadry powołał Zbigniew Boniek przed niemal dwunastu laty.
- Byłem z drużyną narodową na mundialu w 2006 roku. Byłem młodszy i inaczej do tego wszystkiego podchodziłem. Teraz też nie mogę się doczekać spotkania i liczę, że będzie mi dane zagrać. Możliwość zmierzenia się z najlepszymi to fantastyczna sprawa. Co więcej, nie mam żadnych obaw! - mówił przed meczem z Niemcami portalowi gazetawroclawska.pl. - Ani wtedy, ani teraz nie kalkuluję. Decydują detale, że w danej chwili trener potrzebuje tego albo innego piłkarza. Nie można sobie ułożyć planu, kogo się wpuści. Na przestrzeni ostatnich tygodni, dni selekcjoner mógł przekonać się, kto jaką formą dysponuje. Nie obraziłem się, że wtedy nie zagrałem – mówił Mila po meczu z Gibraltarem. - Może inne były założenia, kogo innego trzeba było sprawdzić. To, że wtedy nie zagrałem nie oznacza też, że nie wystąpię przeciwko Niemcom. Jeżeli nie będzie mi dane, to nie będę miał żalu. Jestem wśród dwudziestu pięciu najlepszych piłkarzy kraju, więc musiałbym być głupi, żeby się obrażać – mówi pokornie.
- Kiedy dowiedziałem się o decyzji trenera, przyszedłem do domu i pomyślałem, że nie ma już tego, co do tej pory zrobiłem. Jak dysk, w którym ktoś skasował dane. To było tak, jakbym od podstaw musiał się uczyć gry w piłkę. Dziennikarze pytają, do kiedy będę grał. Ja zawsze odpowiadam, że tak długo jak będę widział cel, a nie do końca kontraktu. Nikt mi w to nie wierzył. Jeżeli stracę z pola widzenia ten cel, to spakuję rzeczy i tyle. Ja jednak wciąż mam przed sobą wyzwania – mówił Mila.
Po zwycięstwie z Niemcami Mila powiedział: - Odnalazłem w sobie głód zdobywania rzeczy niemożliwych.