Swój tekst na łamach brytyjskiej prasy Pyzik rozpoczyna z przypomnienia, że 28 września w Charkowie „przez ukraińskich nacjonalistów” został obalony pomnik sowieckiego oprawcy Lenina. Był to największy jego pomnik na terenie Ukrainy. „Pokazuje to, że pamięć o sowieckiej agresji jest nadal żywa, jak w momencie rozpadu ZSRS. Ale czy ta złość jest słuszna?” - pisze Polka.
„W Warszawie, na przykład, mimo nawoływań do zniszczenia wszystkich pozostałości z czasów sowieckich, ogromny memoriał Armii Czerwonej jest chroniony a nawet był niedawno odnowiony. Cmentarz sowieckich żołnierzy jest jego częścią, i atak na niego oznaczałby zbezczeszczenie grobów” - dodaje Pyzik.
„Pomniki Armii Czerwonej są przypomnieniem o zdumiewających ofiarach sowieckich w czasie wojny. (…) Armia Czerwona odegrała ważną rolę w ratowaniu tej części Europy od realizacji planu Hitlera na wschodzie, który polegał na kolonizacji, zniewoleniu i ewentualnej eksterminacji ludności słowiańskiej. (…) Posąg Lenina był więc kiepskim substytutem zrozumiałego gniewu (Ukraińców – przyp. red.). (…) Na niektórych ziemiach byłego ZSRS, które pragną pozbyć się pływów Moskwy, rola Rosji w drugiej wojnie światowej jest widziana przeważnie przez pryzmat początkowej współpracy z Hitlerem. Ale podkreślać należy późniejsze działania ZSRS i ważną jego rolę w pokonaniu nazizmu w Europie” - nalega Pyzik.
„Ostatnie wydarzenia można i należy oddzielać od wydarzeń sprzed 70 lat. Ludzi którzy zginęli w bitwie pod Stalingradem (od 23 sierpnia 1942 do 2 lutego 1943 roku – przyp. red.) nie powinno się mieszać z ludźmi, którzy dziś wysyłają broń separatystom w Doniecku. Jeżeli ktoś widzi to inaczej, to może dojść do nieodpowiedzialnych, nawykowych porównań Putina do Stalina i Hitlera, porównując rzeczy z bardzo różnych momentów historycznych” - przekonuje brytyjskiego czytelnika polska autorka.
Jak wynika z ogólnodostępnych danych, Agata Pyzik jest dziennikarką, współpracującą z „Gazetą Wyborczą”, „Dziennikiem”, „Przekrojem”, „Polityką”, „Krytyka Polityczną”. W 2010 r. Pyzik przeprowadziła się z Polski do Londynu. Od tamtego czasu pisze m.in. dla lewicowego „The Guardian”.
Książka Pyzik o postsowieckiej przestrzeni, wydana w języku angielskim, jest promowana przez Instytut Polski w Londynie. Instytucja ta podlega polskiemu Ministerstwu Spraw Zagranicznych, czyli jest finansowana z budżetu państwa. Zadaniem Instytutu jest promocja Rzeczypospolitej Polskiej.