Kubuś Szczepański z Rzeszowa ma zaledwie 1,5 roku, a kilka miesięcy po urodzeniu rodzice zwrócili uwagę na dziwny odblask w oku. Nowotwór siatkówczak zaatakował oko w 80 procentach. Chemioterapia nie przyniosła skutku i oko trzeba było usunąć. Podczas kolejnych badań i kontroli, okazało się, że nowotwór wrócił i już zaatakował drugie oko. Lekarze z Centrum Zdrowia Dziecka zaproponowali rodzicom klinikę w Londynie, która stosuje nowatorskie metody terapii i odnosi duże sukcesy. Koszt leczenia za granicą to jednak 300 tys. zł. Zwrócili się do NFZ z wnioskiem o refundację, ale dostali odmowę. Urzędnicy zaproponowali, że mogą zapłacić jedynie za usunięcie dziecku chorego oka.
W zeszły poniedziałek wystartowała strona internetowa rodziców z apelem o pomoc, a specjalny profil został założony również na Facebooku, i wciągu pięciu dni polubiło 30 tys. osób. Odzew był niesamowity i przeszedł najśmielsze oczekiwania bo kwota zbiórki przekroczyła pół miliona zł.
-Mamy już dzięki wam wymarzone pieniążki na leczenie dla Kuby. Chcieliśmy ogromnie podziękować za megaaaa wsparcie od wszystkich... Jesteśmy naładowani pozytywną energią dzięki Wam i liczymy na to, że pomożemy Kubie - napisali na Facebooku szczęśliwi rodzice, którzy już za kilka dni wyjadą za granicę leczyć synka.
Co na to urzędnicy NFZ? W pośpiechu poprosili wczoraj rodziców chłopca, by ponownie złożyli wniosek, obiecując, że rozpatrzą go w trybie pilnym... Tak ratuje swój wizerunek?