Z treści pisma wynika, że agenci ABW działając z upoważnienia prokuratury domagali się dobrowolnego wydania nośników zawierających treści rozmów gości restauracji „Sowa & Przyjaciele” oraz w restauracji Amber Room w Pałacyku Sobańskich w Warszawie przekazanych dziennikarzom.
Zgodnie z treścią dokumentu sprawa dotyczy czynów z art. 267 kk, chodzi więc o bezprawne wejście w posiadanie informacji i udostępnienie jej treści innym osobom. Poniżej przytaczamy treść odpowiednich paragrafów:
Art. 267.
§ 1. Kto bez uprawnienia uzyskuje informację dla niego nie przeznaczoną, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do przewodu służącego do przekazywania informacji lub przełamując elektroniczne, magnetyczne albo inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem specjalnym.
§ 3. Tej samej karze podlega, kto informację uzyskaną w sposób określony w § 1 lub 2 ujawnia innej osobie.
§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1-3 następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Działania prowadzono zaś na podstawie art. 271 kpk:
Art. 217. Wydanie, odebranie i zatrzymanie rzeczy
§ 1. Rzeczy mogące stanowić dowód w sprawie lub podlegające zajęciu w celu zabezpieczenia kar majątkowych, środków karnych o charakterze majątkowym albo roszczeń o naprawienie szkody należy wydać na żądanie sądu lub prokuratora, a w wypadkach nie cierpiących zwłoki - także na żądanie Policji lub innego uprawnionego organu.
§ 2. Osobę mającą rzecz podlegającą wydaniu wzywa się do wydania jej dobrowolnie.
§ 5. W razie odmowy dobrowolnego wydania rzeczy można przeprowadzić jej odebranie. Przepisy art. 220 zasady dokonywania przeszukania, § 3 i art. 229 dodatkowe elementy protokołu przeszukania, stosuje się odpowiednio.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że w postanowieniu znajduje się uwaga, z której wynika, iż akcja ABW dotyczy „spotkań towarzyskich”. Służby specjalne nie są raczej od zajmowania się prywatnymi pogaduszkami. Zbadanie tej sprawy można było przecież zlecić policjantom. Bez wątpienia akcja ABW ma wywrzeć większe wrażenie na opinii publicznej. Chyba, że nie były to jednak towarzyskie spotkania, jak do tej pory utrzymują ich uczestnicy. Czas się wreszcie zdecydować...
Poniżej fragment uzasadnienia:
„W dniu 16 czerwca 2014 roku w tygodniku „Wprost” nr 25 z dnia 16-22 czerwca 2014 roku został opublikowany artykuł pt. „Afera podsłuchowa”, w którym opisano treści rozmów prowadzonych podczas spotkań towarzyskich gości restauracji „Sowa & Przyjaciele” w Warszawie.” - czytamy we fragmencie pisma udostępnionym przez Michała Majewskiego na Twitterze.

- Wejście funkcjonariuszy ABW do redakcji Wprost jest absolutnie naruszeniem niezależności dziennikarskiej. Jeśli ABW tak bardzo chciało uzyskać jakieś informacje, to mogło zwrócić się oficjalną drogą, aby redakcja udostępniła nagranie. Swoją drogą nie wyobrażam sobie, aby dziennikarze przekazywali służbom materiały, które posiadają - mówi portalowi niezalezna.pl dziennikarka śledcza Dorota Kania.