„Nadal fabrykowane są doniesienia o domniemanym użyciu przez siły rządowe trujących substancji chemicznych” - napisał rosyjski resort w oświadczeniu.
„Najnowszy wybuch antysyryjskiej chemicznej histerii każe zastanowić się nad prawdziwymi intencjami osób wysuwających takie oskarżenia, które nie ustają w poszukiwaniu pretekstu do wojskowej interwencji w Syrii” - dodał.
Jak zauważa agencja Reutera, jest to najprawdopodobniej odniesienie do informacji o domniemanym użyciu przez siły rządowe chloru.
12 kwietnia syryjskie media rządowe i rebelianci poinformowali, że poprzedniego dnia w miejscowości Kfar Zeita, w prowincji Hama w środkowej Syrii, użyto gazu trującego.
Strony syryjskiego konfliktu oskarżają się nawzajem o ten atak, w którym wielu ludzi odniosło obrażenia. Państwowa telewizja syryjska twierdzi, że w Kfar Zeita członkowie powiązanego z Al-Kaidą Frontu Al-Nusra użyli chloru, zabijając dwóch ludzi i powodując obrażenia u ponad 100. Syryjska opozycja z kolei oskarżyła siły rządowe o ponowne użycie broni chemicznej na przedmieściu Damaszku zwanym Harasta; na YouTubie zamieszczono zdjęcia ratowanych przez lekarzy czterech mężczyzn, którzy mieli być poddani działaniu gazu bojowego.
Rosja jest kluczowym sojusznikiem władz Syrii, gdzie od ponad trzech trwa wojna domowa. W konflikcie zginęło dotąd ponad 150 tys. ludzi, a liczbę uchodźców szacuje się na miliony. Konferencja pokojowa Genewa-2, zwołana przez światowe mocarstwa w celu uregulowania konfliktu, zakończyła się fiaskiem.