„Wolałbym się nie urodzić, niż na grobach zmarłych budować swoją karierę polityczną” - powiedział 13 kwietnia 2012 roku Donald Tusk, tymi słowami przekonując posłów w Sejmie by odrzucili uchwałę ws. zobowiązania rosyjskiego rządu do przekazania Polsce wraku Tu-154M. W ubiegłą sobotę natomiast Donald Tusk "lansował się" na pogrzebie małej Julii, ofiary polskiej służby zdrowia. Tego samego dnia „przypadkiem” znalazł się również w rodzinnej miejscowości Kamila Stocha, z którą połączyła się TVP w przerwie między seriami skoków.
- Osiągnięto coś jeszcze. To promowanie premiera przykrywa wszystkie inne tematy. Po pierwsze gasi bardzo ważną sprawę, a mianowicie konferencję Prawa i Sprawiedliwości. Proszę zwrócić uwagę, że w związku z tym, że wszyscy zajmują się lansem premiera, nie starcza już czasu na poważne podejście i analizowanie projektu PiS. Aczkolwiek to swój skutek odniosło, ponieważ obok wrzawy medialnej związanej z obecnością premiera wszędzie, został on jednak zmuszony do zaproponowania spotkania z Jarosławem Kaczyńskim, co dowodzi, że już do niego dotarło, że ma z kim przegrać i że trzeba próbować każdej metody, żeby jakoś utrzymać się na powierzchni – powiedział nam Marcin Wolski.