Według scenariusza protestanci na Placu Niepodległości będą rzucać koktajlami Mołotowa w milicję. W rzeczywistości tak nie było, ale administracja prezydenta Łukaszenki zażyczyła sobie, by właśnie tak przedstawić tą sytuację.
Aktorzy grający uczestników zamieszek mają zakaz używania hasła „Żywie Belarus!” – najważniejszego hasła opozycji. Zamiast tego mają mówić „Coś jest nie tak” lub „Jesteśmy przeciwko”.
Opozycyjna młodzież zorganizowała akcję „Stop.kino”. Zachęcają do tego, by być statystą na planie „Abla”, lecz w trakcie zdjęć robić głupie miny. Póki co robienie głupich min nie jest zabronione żadnymi przepisami – tłumaczą organizatorzy akcji.
Film ma przedstawić dwóch braci na tle wielu wydarzeń, w tym tych z grudnia 2010 roku. Zobaczymy w nim zdjęcia z Rosji, Niemczech, Białorusi i Stanów Zjednoczonych. Budżet wyniesie 2 miliony dolarów.