Według wielu osób termin towarzyskich meczów z Norwegią i Mołdawią jest najgorszy z możliwych. Piłkarze przyjadą bowiem na spotkania prosto z urlopów. Ale Adam Nawałka nie przejmuje się tym tak bardzo. "Tak się tylko wydaje, że piłkarze przez minione tygodnie zajmowali się wyłącznie leżeniem na plaży. Zawodnicy na poziomie Ekstraklasy i I ligi nigdy nie mają przerwy. Po roztrenowaniu, ćwiczą indywidualnie" - mówi "Gazecie Polskiej Codziennie".
Na pytanie, czy piłkarze wytrzymają kondycyjnie oba mecze, odpowiada: "Wystawimy dwie różne jedenastki. Chcemy zminimalizować ryzyko urazów, bo wiadomo, że spotkania będą w czasie, kiedy piłkarze dopiero budują motorykę".
Selekcjoner reprezentacji wierzy w sens szkoleniowy takiego wyjazdu, choć do tej pory niewielu piłkarzy, którzy zimą grali w kadrze, dostawali szansę występów w poważniejszych meczach. "Nie wiem, ilu piłkarzy zostanie wyselekcjonowanych z tej grupy. Może dwóch, może czterech. Ale to ma sens. Przecież nawet ci, którzy nie zagrają w meczu ze Szkocją, dalej mają otwartą drogę do drużyny narodowej. W tej grupie jest wielu młodych. Mają przed sobą bardzo ciekawą przyszłość. Warto mieć ich pod obserwacją" - mówi Nawałka.
A czy w meczach z Norwegią i Mołdawią liczy na pierwsze triumfy? "Po to wychodzi się na boisko, żeby wygrywać, zresztą nie tylko w meczach, ale także w każdej gierce treningowej. Czasem coś się nie udaje, trzeba wyciągać wnioski. Potrzebny jest czas, żeby robić postępy. Kadra to nie piekarnia, że można wszystko w dzień stworzyć" - odpowiada.
Całość rozmowy z Adamem Nawałką w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie".