Wczoraj informowaliśmy o tym, że sąd uniewinnił Ariadnę G., byłą synową I sekretarza PZPR Edwarda Gierka. Kobieta była oskarżona o to, że jako dyrektor kliniki okulistycznej w Katowicach przyjęła 13 łapówek od austriackiej firmy, która w latach 2003-2007 dostarczała medykamenty do placówki.
W uzasadnieniu wyroku sędzia przyznał rację prokuraturze, że Ariadna G. dostawała koperty z pieniędzmi, ale nie uznał ich za korzyść majątkową. „To była dodatkowa, nieformalna opłata, która nie wpływała na decyzje oskarżonej” – ocenił sędzia Maciej Jabłoński.
Jak przypomina "Fakt" - ten sam sędzia prowadził proces, jaki wytoczył były szef MSW Janusz Kaczmarek liderowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu (chodziło o nazwanie Kaczmarka agentem-śpiochem). Zalecił wówczas skierowanie prezesa PiS na badania psychiatryczne, co wywołało falę powszechnego oburzenia.
Wcześniej Jabłoński nakazał z kolei doprowadzenie siłą na proces Tomasza Sakiewicza i Katarzynę Hejkę z "Gazety Polskiej". Była to sprawa, jaką wytoczyła dziennikarzom "GP" telewizja TVN.
Sędzia Jabłoński orzekł także winę Doroty Kani w procesie, który wytoczył jej za "zniesławienie" były esbek Ryszard Bieszyński.