Zarząd PLL LOT skierował do sądu prywatny akt oskarżenia przeciwko posłom PiS: Adamowi Kwiatkowskiemu i Maciejowi Małeckiemu. Przewoźnik zarzuca parlamentarzystom złamanie prawa i działania szkodzące spółce. Oskarżycielami prywatnymi są: prezes PLL LOT Sebastian Mikosz, członek zarządu Tomasz Balcerzak oraz sama spółka. Ponadto zarząd PLL LOT złożył do ABW zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Kwiatkowskiego, Małeckiego, a także trzeciego posła PiS Dawida Jackiewicza.
Według zarządu PLL LOT posłowie PiS mogli narazić spółkę na utratę zaufania, bo - jak powiedziała rzeczniczka spółki Barbara Pijanowska-Kuras - „podali do wiadomości publicznej nieprawdziwe informacje dotyczące działalności LOT oraz zarządu spółki”. W połowie grudnia Kwiatkowski i Małecki poinformowali na konferencji prasowej, że złożyli do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezesa Mikosza i wiceprezesa Balcerzaka. Zarzucili im m.in. „wyrządzenie szkody majątkowej wielkich rozmiarów”.
W liście do marszałek Sejmu szef klubu PiS zwraca się „o podjęcie działań mających na celu ochronę praw i godności Sejmu, a także obronę dobrego imienia posłów”. Zgodnie z Regulaminem Sejmu, marszałek „udziela posłom niezbędnej pomocy w ich pracy, w tym czuwa nad wykonaniem wobec posłów przez organy administracji rządowej i samorządu terytorialnego obowiązków określonych w ustawie o wykonywaniu mandatu posła i senatora”.
„Posłowie Jackiewicz, Małecki i Kwiatkowski przez dłuższy czas w ramach obowiązków poselskich badali sprawę budzących wątpliwości decyzji w PLL LOT. Korzystając z poselskich uprawnień (...) odwiedzili siedzibę spółki, wnioskując o przedstawienie stosownej dokumentacji” - napisał Błaszczak.
Dodał, że posłowie otrzymali jedynie niepełne informacje i zwrócili się do spółki z pisemnymi pytaniami. - Mimo wskazania precyzyjnej podstawy prawnej, spółka odmówiła parlamentarzystom odpowiedzi na wszystkie pytania (...). Posłowie złożyli więc, na podstawie posiadanej przez siebie wiedzy, wniosek do Najwyżej Izby Kontroli - napisał szef klubu PiS.
Błaszczak ocenił, że władze PLL LOT „uniemożliwiają kontrolę pieniędzy wydawanych z budżetu państwa w formie pomocy publicznej” i nasyłają służby specjalne na parlamentarzystów. - Wygląda to na postępowanie, z jakim mamy do czynienia za naszą wschodnią granicą - dodał.
Zdaniem Błaszczaka, marszałek Sejmu powinna zainterweniować w tej sprawie w Ministerstwie Skarbu Państwa, a resort w zarządzie spółki. „Czy zarząd spółki chce zastraszyć parlamentarzystów?” - pytał szef klubu PiS.