"Takiej decyzji jeszcze nie podjęliśmy" - oświadczył Putin na swojej dorocznej konferencji prasowej w Moskwie, pytany przez dziennikarzy o rozmieszczenie Iskanderów w Kaliningradzie. "Nie ma powodów do niepokoju" - dodał. Prezydent oznajmił też, że nie trzeba nikogo bronić przed Rosją, ale też nie należy jej prowokować.
Odpowiedź Putina stoi w jaskrawej sprzeczności z oficjalnym komunikatem rosyjskiego Ministerstwa Obrony sprzed trzech dni. "Operacyjno-taktyczne kompleksy rakietowe Iskander rzeczywiście są na uzbrojeniu wojsk rakietowych i artylerii Zachodniego Okręgu Wojskowego" - powiedział wówczas dziennikarzom w Moskwie rzecznik Ministerstwa Obrony Rosji Igor Konaszenkow. Podkreślił on, że "konkretne rejony dyslokacji dywizjonów rakiet Iskander na terytorium Zachodniego Okręgu Wojskowego nie są sprzeczne z jakimikolwiek międzynarodowymi umowami lub uzgodnieniami".
Komunikat rosyjskiego resortu obrony był reakcją na publikację niemieckiego tabloidu "Bild", który podał w sobotę, że Rosja rozmieściła na terenie Kaliningradu w pobliżu granicy z Polską oraz wzdłuż granicy z krajami bałtyckimi rakiety Iskander-M, przystosowane do przenoszenia głowic atomowych. Redakcja powołała się na tajne zdjęcia satelitarne, mające być dowodem na instalację dwucyfrowej liczby rakiet. Rozlokowanie broni rakietowej miało miejsce w minionych dwunastu miesiącach - pisał "Bild". W zasięgu rakiet znajduje się całe terytorium Polski oraz - teoretycznie - nawet Berlin.