Po raz pierwszy od letnisk igrzysk w Sydney w 2000 roku w delegacji USA nie będzie ani prezydenta, ani pierwszej damy, ani wiceprezydenta USA. Zgodnie z komunikatem Białego Domu oficjalnej delegacji USA na otwarcie igrzysk w Soczi będzie przewodniczyć rektor Uniwersytetu Kalifornii, była minister bezpieczeństwa Janet Napolitano, a delegacji na zakończenie igrzysk - zastępca sekretarza stanu William Burns. W delegacji USA znajdą się natomiast dwie znane zdeklarowane lesbijki: była tenisistka, zwyciężczyni trzydziestu dziewięciu turniejów wielkoszlemowych Billie Jean King oraz zdobywczyni dwóch olimpijskich medali w hokeju na lodzie - Caitlin Cahow.
Rzecznik Białego Domu podkreśla, że delegacja „reprezentuje różnorodność Stanów Zjednoczonych”, a wszyscy jej członkowie „wyróżniają się osiągnięciami w pracy dla rządu, pracy społecznej i w sporcie”.
Według komentatorów nie ulega wątpliwości, że udział zdeklarowanych lesbijek w delegacji USA to prztyczek wymierzony w Putina oraz zademonstrowanie sprzeciwu wobec krytykowanej w USA rosyjskiej ustawy o zakazie propagandy homoseksualizmu.
Już wcześniej o swojej nieobecności w Soczi informowali także przedstawiciele innych państw. W niedzielę szef francuskiego MSZ poinformował, że do Soczi nie wybiera się prezydent Francji Francois Hollande. Z kolei na początku grudnia taką decyzję podjął też prezydent Niemiec Joachim Gauck, co zostało powszechnie uznane za bojkot igrzysk ze względu na naruszenia praw człowieka i prześladowanie opozycji w Rosji.