Oto jak przebieg zdarzenia relacjonuje Bartosz Kownacki, poseł PiS, a zarazem pełnomocnik wdowy po Tomaszu Mercie:
– W pewnym momencie mój stolik minął minister Sikorski. Powiedział do mnie: „Moje kondolencje”. Prawdę mówiąc, nie bardzo wiedziałem, o co chodzi. I tak mu też odpowiedziałem. Na co pan minister Sikorski stwierdził, że miał na myśli umorzoną sprawę Merty. Odpowiedziałem mu więc, że ta sprawa to przede wszystkim porażka MSZ i nie widzę tu żadnego powodu do chluby. Na co pan minister stwierdził, że nie znam się na żartach. Wtedy odpowiedziałem, że nie wydaje mi się, by w sprawach Smoleńska w ogóle można było żartować – relacjonuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Bartosz Kownacki.
Największe zdziwienie posła PiS budzi fakt, że Radosław Sikorski był taki radosny, choć cała sprawa dotyczyła skandalicznych działań MSZ, które w konsekwencji doprowadziły do zniszczenia osobistych rzeczy Tomasza Merty.
Relację mec. Bartosza Kownackiego potwierdza także poseł PiS Mariusz-Orion Jędrysek
Zszokowana zachowaniem Radosława Sikorskiego jest też wdowa po Tomaszu Mercie.
– Drwina z katastrofy smoleńskiej stała się pewnym obyczajem, normą dla obozu rządzącego. Zachowanie ministra Sikorskiego wpisuje się w tę poetykę – stwierdza Magdalena Merta.