Wyekwipowani w kaski, pałki i tarcze milicjanci natarli na główny plac ukraińskiej stolicy w czasie, gdy na Ukrainie składa wizytę szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton oraz zastępczyni sekretarza stanu USA ds. Europy i Eurazji Victoria Nuland. Milicja nie używała pałek, lecz wypierała ludzi krok po kroku, naciskając na nich tarczami. Co najmniej kilkanaście osób zostało poszkodowanych.
Specjalne oddziały milicji rozpoczęły forsowanie barykady prowadzącej na Majdan od strony budynków rządowych ok. godziny 1 w nocy z wtorku na środę. Docierały na plac od południa, od ulicy Instytuckiej, podejmując próby zniszczenia stojącej tam barykady. Po jej drugiej stronie znajdowali się ludzie z obozowiska przeciwników władz, „Ten protest jest pokojowy!”, „Milicja z narodem!” – krzyczeli, śpiewając hymn Ukrainy. "Wstali wówczas nawet zachodni dziennikarze. Wszyscy, oprócz francuskich" - mówi nasz reporter.
Następnie milicja zablokowała wszystkie dojścia do Majdanu, po czym wkroczyła do miasteczka namiotowego zwolenników podpisania umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE. Ze sceny na Majdanie płynęły wówczas śpiewy duchownych. Milicja i służby komunalne rozbierały blokujące to miejsce barykady. Ludzie stali naprzeciwko kordonów milicyjnych i krzyczeli "Razem i do końca!". Według nieoficjalnych informacji część kijowskich funkcjonariuszy Berkutu odmówiła ataku, a do szturmu użyto jednostki ściągnięte z prorosyjskiego wschodu Ukrainy.
Później okazało się, że choć milicja zdobyła najdalsze barykady Majdanu, to do obozowiska protestujących nie wkroczyła i nie podeszła do ludzi, którzy znajdowali się w centrum placu, przy głównej scenie protestów antyrządowych. Na wieść o koncentracji sił milicyjnych oraz ich natarciu na barykady, zaczęło się schodzić na plac coraz więcej osób.
"To było coś niezwykłego. Przetrzymano kilka szturmów Berkutu" - opowiada nasz dziennikarz, który był świadkiem ataku. Jak mówi, przed atakiem protestujący wylali w niektórych miejscach wodę, by ta po zamarznięciu (w nocy było około - 18 st. C) utrudniła atak oddziałom Berkutu.
„Jestem pewien, że się obronimy! Jest nas 46 milionów obywateli, którzy chcą żyć w normalnym kraju. Zaraz będzie nas na Majdanie więcej. Zwracam się do Berkuta: nie łamcie prawa!” – wołał Kliczko. "Jestem pewien, że teraz już musimy domagać się ustąpienia prezydenta” – powiedział polityk wzywając protestujących do zachowania spokoju.
Inny lider opozycji Arsenij Jaceniuk powiedział, że po środowym ataku milicji na Majdanie "będą miliony" demonstrantów. "Nie przebaczymy. Jutro będą tu miliony i ten reżim upadnie" - powiedział Jaceniuk. Dodał, że prezydent Janukowycz "napluł w twarz Ameryce i 28 krajom UE". Podczas szturmu na Euromajdanie była także piosenkarka Rusłana, która apelowała do milicji o zaprzestanie brutalnych działań.
Na Majdan docierają coraz to nowi przeciwnicy władz. Dowożeni są tutaj samochodami, których kierowcy rozsyłają numery swych telefonów za pośrednictwem sieci społecznościowych.
Rząd USA wyraża "niesmak" z powodu interwencji milicji na Majdanie Niepodległości w Kijowie - oświadczył we wtorek wieczorem (czasu lokalnego) amerykański sekretarz stanu John Kerry.
Władze nie muszą działać pod przykryciem nocy, by rozpocząć dialog ze społeczeństwem z pomocą milicji – oświadczyła z kolei przebywająca w Kijowie szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton, komentując nocne natarcie milicji na zwolenników UE na Majdanie Niepodległości. Niestety, Ashton podczas szturmu przebywała nie z protestującymi, lecz w hotelu.