- Widać, że igrzyska zaczynają wywoływać nie tylko emocje sportowe, ale i polityczne. Być może warto przypomnieć, że (…) ja mam pewne zasady związane z moimi kontaktami z polskimi olimpijczykami. Nie zamierzałem i nie zamierzam w dalszym ciągu wyjeżdżać do Soczi – powiedział prezydent, który przebywa w poniedziałek z wizytą w Katarze.
O bojkocie prezydenta Niemiec informowaliśmy wczoraj.
Jak wyjaśnił Komorowski, nie chodzi o żaden bojkot igrzysk olimpijskich, ale o zasady, które przyjął.
- Zasady są proste - z polskimi sportowcami, olimpijczykami spotykam się albo przed, albo po olimpiadzie, aby przekazać im nasze nadzieje, podtrzymać wiarę w sukcesy odnoszone pod biało-czerwoną flagą, albo podziękować im za osiągnięcia w imieniu całego społeczeństwa – zaznaczył prezydent.
Przypomniał, że do tej pory nigdy nie wyjeżdżał na żadne wydarzenia sportowe poza granice Polski, z wyjątkiem - wspólnego z Ukrainą - organizowania Euro 2012.
- To był szczególny wypadek, nie zamierzam tej zasady zmieniać, nie ze względu na chęć uczestniczenia w bojkocie, tylko ze względu na chęć uszanowania własnych zasad – podkreślił Komorowski. Jak dodał, nie widzi "żadnego powodu, aby od nich odstąpić”.
Wcześniej w poniedziałek premier Donald Tusk poinformował, że nie planował udziału w inauguracji zimowych igrzysk w Soczi. Nie wykluczył, że na otwarciu igrzysk w Rosji będzie prezydent Komorowski. Jak oświadczył, Polska nie planuje bojkotować igrzysk w Soczi.