Takie ustalenia zapadły dziś na spotkaniu kilku organizacji rybackich w Ustce (Pomorskie). Protest prawdopodobnie odbędzie się w przyszłym tygodniu.
Rybacy chcą w ten sposób nagłośnić problem chudego dorsza, uzyskać rekompensaty za brak ekonomicznie opłacalnych połowów i doprowadzić do podjęcia działań naprawczych.
Problem z dorszem, jak wyjaśniali dziś uczestnicy spotkania w Ustce, polega na tym, że ryby jest w morzu mało, a osobniki, które się wyławia są długie, ale chude, przez co nie mają odpowiedniej wagi.
Parający się rybołówstwem od 32 lat armator jednego z usteckich kutrów, Janusz Depta powiedział na wtorkowym spotkaniu, że dorsz uprawia obecnie kanibalizm. - W 80 proc. żołądków łowionego obecnie dorsza znajduje się najczęściej młody narybek tego gatunku – podkreślił Depta.
Według rybaków tragiczny stan dorsza w Bałtyku to efekt prowadzonych na dużą skalę połowów przemysłowych na paszę szprota i śledzia, stanowiących główny pokarm dorsza.