"Relacje polsko-mongolskie są coraz lepsze, zacieśnia się nasza współpraca, kontakty dyplomatyczne i polityczne są coraz intensywniejsze" - powiedział Komorowski, który w poniedziałek podczas wizyty roboczej w Mongolii spotkał się z prezydentem tego kraju Cachiagijnem Elbegdordżem.
- To pokazuje całą niekonsekwencję tego rządu i tej dyplomacji, dlatego, że Radosław Sikorski wiele lat temu ograniczał i wygaszał naszą obecność na tych kontynentach. W 2009 padła ambasada w Mongolii, a jest to ważny kraj. Był on przyjazny Polsce, mieliśmy z nim mocno rozwiniętą sytuację gospodarczą. Poza tym jest to kraj ulokowany w strategicznym miejscu między Rosją a Chinami. Taka placówka służyła obserwacji tamtego kontynentu. Sikorski pozamykał również kilka Ambasad w Afryce i nasi dyplomaci od lat tam rzadko zaglądali. W związku z tym, teraz taki wyjazd wygląda jakby były to próby odwrócenia tego trendu, przyznanie się, że jednak polityka porzucania tych kontynentów przed laty była błędna. Teraz widzimy nieporadną próbę odbudowania naszej obecności tam – mówi w rozmowie z portalem niezalezna.pl Witold Waszczykowski.
Były wiceszef MSZ wskazuje, że takie wizyty powinny być głęboko przygotowane.
- Ja nie krytykuje wyjazdu, krytykuję zamykanie placówek, brak aktywności dyplomatycznej. Ale wygląda to tak, jakby ta działalność dyplomatyczna była w tej chwili realizowana od końca. Zanim pojedzie premier i prezydent, to do takich krajów powinny jeździć delegacje niższego szczebla na poziomie wiceministrów różnych resortów, aby przygotować kontrakty na współpracę gospodarczą. Wizyty premiera i prezydenta są już wtedy zamykające, aby taki kontrakt zawrzeć i przywieźć z sukcesem jakieś porozumienie do kraju. Jak się pyta tych polityków po co tam jadą, to odpowiadają, że po to, by umocnić polski wizerunek i pokazać polskie osiągnięcia. Widać, że są to wizyty promocyjne dopiero, które mają coś otworzyć, nawiązać. To jest niezgodne ze sztuką dyplomacji. Premier, prezydent jeździ po to, by sfinalizować już wcześniej otworzony przez dyplomatów proces, aby podpisać jakieś porozumienie. Z tych wizyt nie wynika, żeby przywieziono jakieś istotne porozumienia – powiedział Waszczykowski.