Jak informuje portal tvp.info, kwota do zapłaty będzie liczona poprzez pomnożenie stawki razy powierzchnię dachu i podjazdu wraz z chodnikiem i parkingiem.
W Obserwatorium Agro- i Hydrometeorologii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu nawet kropla deszczu nie przemknie niezmierzona. Naukowcy sięgnęli nawet po lasery.
Jak tłumaczą urzędnicy, płaci się „wyłącznie za tę wodę, która spływa do kanalizacji deszczowej”. – Może się zdarzyć, że są różnice pomiędzy ilością opadów mierzoną standardowo na wysokości jednego metra, a tych rzeczywistych docierających do powierzchni ziemi – mówi Małgorzata Glinak–Pieróg z Zakładu Agro- i Hydrometeorologii Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.
„Im większe są dachy, dłuższe chodniki, które mokną na deszczu, tym więcej pieniędzy wycieka z portfela. Ale jest zasadnicza różnica miedzy asfaltem a ażurową kostką” – zauważa portal. – Cały czas trwają prace inwentaryzacyjne, wyliczamy, które powierzchnie zostaną wzięte pod uwagę – mówi Paulina Bulanda z MPWiK we Wrocławiu.