Sąd uznał go za winnego udziału w masowych rozruchach i użycia siły przeciwko policjantowi. Adwokaci i bliscy podsądnego sprzeciwiali się kierowaniu go na przymusowe leczenie, argumentując, że nie popełnił on żadnego przestępstwa.
6 maja 2012 roku, w przeddzień zaprzysiężenia Putina, na placu Bołotnym naprzeciwko Kremla doszło do starć sił specjalnych policji OMON z opozycjonistami, którzy żądali odejścia Putina, a także przeprowadzenia w Rosji uczciwych wyborów prezydenckich i parlamentarnych. W manifestacji wzięło udział około 15 tys. ludzi.
Ponad 450 osób zostało zatrzymanych, po obu stronach byli ranni. W stan oskarżenia w sprawie zajść postawiono 30 osób. Dwie zostały już skazane. Proces 12 innych oskarżonych od czerwca toczy się przed Sądem Rejonowym w Moskwie. Śledztwo przeciwko pozostałym 15 oskarżonym wciąż trwa. W przypadku Kosienki, którego uznano za niepoczytalnego, prokuratura wystąpiła do sądu o skierowanie na przymusowe leczenie psychiatryczne.
38-letni Kosienko od 1998 roku jest inwalidą II grupy. Cierpi na schizofrenię. Choroba jest konsekwencją urazu głowy, którego doznał w czasie odbywania służby wojskowej. Dotychczas leczył się ambulatoryjnie w jednej z moskiewskich klinik.
Kosience zarzucono, że zrywał ekwipunek z jednego z funkcjonariuszy sił specjalnych policji OMON. Podczas procesu policjant ten zeznał, że nie widział oskarżonego wśród demonstrantów, którzy go zaatakowali. Sam Kosienko zaprzecza, by uczestniczył w biciu policjantów.
5 września zmarła mama Kosienki - Nina. Oskarżony nie widział się z nią od chwili aresztowania 8 czerwca 2012 roku. Sędzia Ludmiła Moskalenko nie zgodziła się, by Kosienko wziął udział w pogrzebie.
Prezes Niezależnego Stowarzyszenia Psychiatrów Rosji Jurij Sawienko określił przypadek Kosienki jako „namacalny przykład wykorzystywania psychiatrii w celach politycznych”.
Z kolei znany dziennikarz i obrońca praw człowieka Aleksandr Podrabinek oświadczył, że „kuratorzy procesu nad Kosienką nie zdają sobie sprawy z tego, jakie konsekwencje dla władz Rosji będzie miało skierowanie podsądnego na przymusowe leczenie psychiatryczne”. - „Albo nie pamiętają naszej niedawnej przeszłości, albo z powodu młodego wieku są zbyt pewni siebie” - oznajmił.
Podrabinek przypomniał, że „radzieckich psychiatrów już kiedyś wypędzono ze Światowego Towarzystwa Psychiatrycznego”. „Jeśli dla nich i ich kremlowskich mocodawców nie stało się to pożyteczną lekcją, to z łatwością przejdą drogą zawodowej hańby jeszcze raz” - zauważył.