Od rana z wraku statku, który zatonął po pożarze, wydobyto 49 ciał. Płetwonurkowie mówią, że na pokładzie i pod nim są wciąż dziesiątki zwłok. W czwartek, gdy doszło do katastrofy, uratowano 155 osób, pochodzących głównie z Erytrei i Somalii.
Na wyspie zabrakło trumien dla ofiar tragedii.
Statek, na którym według relacji ocalałych było około 500 osób, stanął w płomieniach niedaleko brzegów Lampedusy. Pożar wybuchł, ponieważ uchodźcy, chcąc zwrócić na siebie uwagę włoskiej straży przybrzeżnej oraz kutrów rybackich i prosić o pomoc, podpalili koce na zalanym paliwem pokładzie.
Na Lampedusę przybył w niedzielę, jako wysłannik papieża Franciszka, arcybiskup Konrad Krajewski, mianowany przez niego w sierpniu papieskim jałmużnikiem. Jak poinformowano, abp Krajewski przybył na wyspę, aby przekazać słowa solidarności od papieża i na miejscu przekonać się o potrzebach humanitarnych, które są konsekwencją katastrofy.
Papieski jałmużnik był na molo, na które przywożone są ciała ofiar.