- Bardzo dobrze, że dziennikarze robią takie prowokacje, bo one pokazują, że jeszcze wielu urzędników nie zerwało z PRL-owską przeszłością, gdy podejmowano akcję społeczne z okazji przyjazdu towarzysza Gierka z malowaniem trawników włącznie - mówi stanowczo prof. Kruszyński.
- Prowadzenie takiej rozmowy, wdanie się w dyskusję z rzekomym radnym, bardzo fatalnie świadczy o komendancie, bo jaki prawem on się tłumaczy działaczowi politycznemu ze swoich działań. Powinien takiemu radnemu powiedzieć: „pan się pomylił” i odłożyć słuchawkę. Nie zrobił tego. Dlatego etyczne działanie na pewno budzi bardzo poważne wątpliwości, jest naganne, natomiast w rozumieniu prawa karnego, to bym nie przesadzał.
- Co innego jednak w przypadku, jeśli jakiś urzędnik naciskał na komendanta lub domagał się działań ograniczających egzekwowanie porządku publicznego, chociażby dla poprawienia wizerunku swojej szefowej. Tutaj może wchodzić w grę artykuł 231 kodeksu karnego, czyli przekroczenie uprawnień – dodaje znany prawnik.