- Rozmawialiśmy na siedząco. Rozmowa trwała około 20-30 minut. Była konstruktywna. Pozostaliśmy jednak przy swoich zdaniach. Ale dialog był. Słyszymy się. Ja nie zgadzam się z jego argumentami, on - z moimi - relacjonował prezydent FR na konferencji prasowej po zakończeniu petersburskiego forum.
Putin przekazał, że uzgodnił z Obamą, iż ich rozmowę w najbliższym czasie będą kontynuować szefowie dyplomacji obu krajów.
Z kolei prezydent Obama po spotkaniu z Putinem oświadczył, że większość przywódców G20 zgadza się z nim, że atak chemiczny 21 sierpnia na jednym z przedmieść w Damaszku przeprowadziły wojska reżimu prezydenta Syrii Baszara el-Asada. Ostrzegł, że brak reakcji na użycie broni chemicznej w Syrii ośmieliłby „bandyckie państwa” (ang. rogue nations) do sięgnięcia również po taką broń.
Obama podkreślił, że Rosja i inne kraje ostatecznie będą musiały odłożyć na bok różnice zdań i pracować nad długofalowym politycznym rozwiązaniem dla Syrii. Prezydent USA odmówił odpowiedzi na pytanie, co by zrobił, gdyby Kongres nie zaaprobował przeprowadzenia operacji militarnej przeciwko reżimowi syryjskiemu. Oświadczył, że zdawał sobie sprawę, iż przekonanie Kongresu do takiej operacji będzie trudne i przyznał, że rozumie tych, którzy są w tej kwestii sceptyczni.
Obama podkreślił, że Rosji należy się uznanie za umożliwienie pełnej dyskusji na temat Syrii podczas kolacji uczestników szczytu w Petersburgu w czwartek wieczorem.
Zapowiedział, że we wtorek wygłosi z Białego Domu przemówienie do narodu amerykańskiego w sprawie Syrii.