- Można już do Zdzisława Pupy zwracać się „Panie senatorze”?
- Jestem człowiekiem pokornym. Takiej postawy uczono mnie w domu, i tak postawy uczą nas tutaj na Podkarpaciu. Poczekamy z szacunkiem na decyzję wyborców i ogłoszenie wyników wyborów.
- Jak Pan ocenia, to co działo się w ostatnim tygodniu w kampanii wyborczej? Trochę nerwowo się zrobiło.
- Nie przypuszczałem, że kampania przybierze takie ostre formy. Nie spodziewał, że ze strony konkurencji ta kampania będzie przebiegała w tak wręcz dramatycznej scenerii. Chce ona przede wszystkim zdewaluować mój życiorys, moje postawy i środowisko, z którego się wywodzę. Na pewno nie uda się im tego zrobić, w realiach Podkarpacie jestem mocno osadzony, znam wielu ludzi, oni znają mnie i jestem przekonany, że podejmą właściwą decyzję 8 września.
- Przez tygodnie, miesiące zdążyliśmy poznać Pana program, ale czym konkretnie chce senator Pupa zajmować się po wygraniu wyborów.
- Sprawy lokalne są najważniejsze. Nie reprezentuje sam siebie, nie mogę mówić, że jestem niezależny, bo jestem związany z Prawem i Sprawiedliwością. Dla mnie program PiS jest wyznacznikiem kierunku działań. Ja osobiście widzę problem bezrobocia, braku pracy, niedofinansowania samorządu, oświaty, infrastruktury na Podkarpaciu. To są problemy przed którymi stoimy. Są powiaty, gdzie mamy ponad 20-procentowe bezrobocie, ale są pozytywne przykłady. Mielec udało się uratować przed degradacją. Rolnictwo, środowisko, to są obszary bardzo ważne. W poprzedniej kadencji byłem przewodniczącym senackiej komisji ds. środowiska. Ochrona przed powodzią jest fundamentalną kwestią. Nie może być tak, że mieszkańcy boją się przy każdej większej burzy: „czy nas nie zaleje”.
- Jutro już jest cisza wyborcza, jak Pan spędzi czas, gdy będzie można odpocząć po kampanii?
- Będę musiał nadrabiać domowe zaległości. Mam małe gospodarstwo rolne i jest tam dużo pracy. Będę potrzebny, żeby chociażby ziemniaki zwieźć. Pracowicie spędzę te dni.
- „Gazeta Polska Codziennie” opublikowała dzisiaj tekst o Kazimierzu Ziobro, na który politycy Solidarnej Polski zareagowali niemal histerycznie i chcieli zablokować publikację?
- Powinniśmy zawsze stanąć w świetle prawdy i nie ukrywać nawet trudnej przeszłości. Mi próbuje się wyszukiwać jakieś dziwne rzeczy. Wiemy, które środowisko to robi. Uważam, że każdy ma prawo do pomyłki, ale trzeba umieć powiedzieć, że było się kim było.