Co ciekawe, wystarczy zerknąć na dane z maja br. przygotowane przez innego ministra rządu Donalda Tuska. Według Ministerstwa Pracy w roku 2008 liczba osób bezrobotnych z dyplomem uczelni wyższych wynosiła 116,3 tys. osób. Z kolei w tym roku takich osób było już 266,6 tys.
„W efekcie pobity został nowy rekord. Nigdy wcześniej w Polsce nie było tak dużo osób z dyplomem wyższej uczelni, które nie mają zajęcia. Nie dość tego, ich liczba rośnie najszybciej. Bezrobotnych z wykształceniem zasadniczym zawodowym przybyło w ostatnim roku o 8,6 proc., liczba tych z policealnym i średnim zawodowym wzrosła o 7,7 proc., a tych z średnim ogólnokształcącym – o 6 proc.” – pisał „Dziennik Gazeta Prawna”.

fot.: MPPS za „DGP”
Niepokojącą tendencję potwierdza także dzisiejsza publikacja "Gazety Współczesnej". Wprawdzie dane dotyczą jedynie województwa podlaskiego, ale w innych regionach kraju również jest źle. I nie dotyczy to tylko osób z wyższym wykształceniem.
"Aż 1/3 absolwentów niektórych szkół jest bezrobotna. Warto studiować, ale nie na każdym kierunku" - ujawnia "Gazeta Współczesna."
"W najgorszej sytuacji na podlaskim rynku pracy byli absolwenci zasadniczych szkół zawodowych. Jako bezrobotni zarejestrowało się ich od 20 do 35 proc." - to brzmi już bardzo groźnie. - "W przypadku szkół średnich zawodowych i policealnych, w "pośredniakach” najwięcej zarejestrowało się bezrobotnych techników rolników (9 proc.) i techników mechaników (aż 19 proc. absolwentów)."
Ważne, że minister Szumilas ma dobre samopoczucie. I życzy uczniom wszystkiego najlepszego.