Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Asad szykuje żywe tarcze. Rakiety spadną na jego więźniów

Rząd syryjski przerzuca duże grupy więźniów w sąsiedztwo obiektów wojskowych, które mogą stać się celem prawdopodobnych ataków - oświadczył dziś w Stambule rzecznik opozycyjnej Syryjskiej Koalicji Narodowej Chaled Saleh.

Autor:

Rząd syryjski przerzuca duże grupy więźniów w sąsiedztwo obiektów wojskowych, które mogą stać się celem prawdopodobnych ataków - oświadczył dziś w Stambule rzecznik opozycyjnej Syryjskiej Koalicji Narodowej Chaled Saleh.

- Od kilku dni reżim przerzuca aresztowanych i nieosądzonych cywilów w miejsca, które mogą się stać celem ataków, w tym w pobliże niektórych obiektów wojskowych - powiedział Saleh na konferencji prasowej w Stambule.

- Mamy swoje kontakty w więzieniach. Niektórym zatrzymanym udaje się przekupić strażników i zdobyć telefony komórkowe. Dzięki temu jesteśmy w stanie ustalać miejsca pobytu niektórych ważnych działaczy opozycji antyreżimowej. Są oni pilnie strzeżeni, ale przy ogromnej liczbie więźniów, która może dochodzić nawet do 300 tysięcy, skuteczne kontrolowanie wszystkich staje się niemożliwe - dodał rzecznik.

Saleh opowiedział się na spotkaniu z mediami za ewentualną interwencją wojskową Stanów Zjednoczonych w Syrii, dodając, iż zdaje sobie sprawę, że miałaby ona ograniczony charakter.

- Jeśli zdecydują się uderzyć, chociaż decyzja jeszcze nie zapadła, celem nie będzie zmiana władzy w Syrii, lecz położenie kresu stosowaniu broni chemicznej. Uważamy, że byłby to krok we właściwym kierunku - podkreślił Saleh.

Jednak już sama groźba ataku była dla opozycji korzystna, doprowadziła bowiem do wzrostu liczby dezercji z szeregów rządowych sił zbrojnych, podczas gdy w ostatnich miesiącach ich liczba malała - powiedział rzecznik opozycji, dodając, że ostatnio „kilku wysokich oficerów zrzuciło mundury i schroniło się w Libanie i innych krajach”.

Z około 275 tys. ludzi, których liczyły syryjskie siły zbrojne na początku konfliktu, pozostało obecnie zaledwie 70 tys. lub 80 tys. - ocenia Saleh. Dlatego właśnie prezydent Baszar el-Asad musiał zwrócić się o pomoc do libańskiego Hezbollahu; Wolna Armia Syryjska (WAS) liczy około 90 tys. bojowników, są oni jednak, jak powiedział rzecznik Syryjskiej Koalicji Narodowej, znacznie gorzej uzbrojeni.
 

Autor:

Źródło: PAP,niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane