Władysław Radwański przez czternaście lat grał w hokeja na lodzie w Cracovii Kraków. Potem zakochał się w tenisie. Kiedy okazało się, że wnuczki mają talent, wspierał je na każdym kroku.
Bez dziadka nie byłoby pięknych karier Agnieszki i Urszuli. To właśnie on finansowo wspierał wnuczki na początku ich drogi do światowej czołówki. Pracował na obozach sportowych dla młodzieży jako nauczyciel wychowania fizycznego, by w ten sposób zarabiać na wyjazdy Agnieszki i Urszuli na tenisowe turnieje.
Agnieszka wycofała się z półfinału z Na Li w Cincinnati, aby wrócić do Polski na pogrzeb dziadka.
- Jest mi bardzo przykro, że muszę wycofać się z turnieju. (...) Niestety w zeszłą niedzielę zmarł mój dziadek, a pogrzeb odbędzie się w sobotę i muszę na nim być. Szkoda, że nie mogę grać dalej, szczególnie, że moja forma w tym tygodniu była wysoka. To była trudna decyzja, ale czuję, że muszę wrócić do domu i być z moją rodziną - mówiła Agnieszka.