Jak przypomina „Rzeczpospolita”, w czerwcu poseł Kaczmarek powiadomił prokuraturę o tym, że gen. Schossler mógł złamać awansując Agnieszkę W. pracownicę cywilną komendy stołecznej policji. Według posła kobieta, która z którą oficer miał mieć romans, po jego awansie z Kielc do Komendy Stołecznej miała tu zostać przeniesiona i jeszcze dostać awans.
Poseł Kaczmarek swoje doniesienie oparł na anonimie, który trafił do jego biura. Informacje o tym doniesieniu trafiły do mediów. Po zawiadomieniu złożonym przez posła Kaczmarka wiceszef policji oraz pracownica KSP Agnieszka W. złożyli swoje zawiadomienia. Zarzucili w nich byłemu agentowi CBA, że go zniesławił go i fałszywie oskarżył o niepopełnione przestępstwo. Sprawa trafiła do stołecznej prokuratury.
Śledczy teraz je umorzyli. - Poseł Kaczmarek miał prawo złożyć zawiadomienie i zrobił to powołując się na anonim, który wpłynął do jego biura. O przestępstwie moglibyśmy mówić wtedy, gdy poseł składając swoje zawiadomienie wiedział, że przestępstwo o którym donosi wcale nie było – tłumaczy rozmowie z „Rzeczpospolitą” Dariusz Ślepokura, rzecznik stołecznej prokuratury. – A poseł tej pewności nie miał – dodaje prokurator. -Poseł nie wiedział czy wiceszef policji popełnił przestępstwo czy też nie. Dostał sygnał w tej sprawie i chciał by tym sygnałem zajęła się prokuratura – tłumaczy Dariusz Ślepokura.
Stołeczna prokuratura wciąż prowadzi postępowanie sprawdzające z wniosku posła Kaczmarka. – Decyzje merytoryczne w tej sprawie powinny zapaść na dniach – mówi prok. Ślepokura.