Słynne „w bulu i nadzieji” wpisane przez Bronisława Komorowskiego w księdze kondolencyjnej w japońskiej ambasadzie pamiętają wszyscy. Od tamtej pory minęło sporo czasu (ponad dwa lata), a jednak jakby mniej wpadek prezydenta z językiem polskim. Ponieważ innych nadal nie brakuje, sądziliśmy, że przeszedł krótki, ale intensywny kurs dokształcający, a w trakcie korepetycji udzielanych w Pałacu Prezydenckim opanował trudne zasady ortografii.
Nic z tego. Historia z Poznania pokazuje, że Bronisław Komorowski po prostu zaczął wyręczać się innymi. Poniżej kopia wpisu prezydenta w księdze pamiątkowej przy okazji otwarcia nowego gmachu Biblioteki Raczyńskich.

Jak się dowiedzieliśmy odręczny wpis przygotowali poznańscy urzędnicy, którym podyktowano nawet jego treść. A Bronisław Komorowski w ten sposób unika wysłuchiwania kolejnych szyderstw na swój temat.