Posłowie Prawa i Sprawiedliwości chcieli, aby minister transportu wytłumaczył się z informacji podanych przez tygodnik "Wprost" dotyczących jego związków z firmą zarabiającą na państwowych kontraktach CAM Media.
Nowak mówił w TVP Info, że nie byłby w stanie udzielić żadnej odpowiedzi w sprawie, w związku z którą został wezwany przed komisję, ze względu na toczące się postępowanie. Typowa wymówka, aby uniknąć trudny pytań. A jeszcze niedawno Nowak, wspierany przez premiera Donalda Tuska, zapewniał, że nie ma nic do ukrycia.
W końcu kwietnia tygodnik "Wprost" napisał, że minister transportu ma koleżeńskie układy z biznesmenami zarabiającymi na kontraktach z państwowymi firmami i doradzającymi PO. Tygodnik opisał m.in. wizyty ministra w ekskluzywnym klubie w Warszawie, gdzie był zapraszany przez osoby związane ze spółką CAM Media.
Według autorów artykułu firma dzięki kontraktom z państwowymi spółkami i instytucjami rządowymi zarobiła miliony zł; z jej usług korzystało m.in. MSZ, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, PGE, PKP, Poczta Polska, Ruch i Totalizator Sportowy. Ponadto w artykule napisano, że Nowak wymieniał się z jednym z biznesmenów zegarkami.
Nowak uznał, że artykuł "Wprost" ma charakter insynuacyjny i oparty został na zestawieniu plotek z faktami i postanowił skierować sprawę do sądu. Z kolei prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie podania nieprawdy w oświadczeniu majątkowym ministra transportu (Nowak nie wpisał do niego drogiego zegarka i faktu leasingowania samochodu volvo).