Kiedy po raz pierwszy dowiedział się Pan, że zostanie uhonorowany?
Najpierw zwrócił się do mnie Instytut Pamięci Narodowej, czy może taki wniosek przygotować. Nie przedstawiono mi żadnego merytorycznego uzasadnienia. Domyślać się tylko mogłem, że chodzi o moją aktywnością w strukturach podziemnych "Solidarności", działalność, za którą poniosłem represję, byłem internowany. Wtedy jednak o to nie pytałem.
Po kilku miesiącach został Pan poinformowany o przyznaniu Krzyża i zaproszony przez wojewodę.
14 maja otrzymałem pismo podpisane przez wojewodę wrocławskiego, w którym poinformowany zostałem tylko, że prezydent Rzeczypospolitej Polski podpisał się pod nadaniem mi Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski. Bez żadnego uzasadnienia. Do tej pory nie potrafię powiedzieć jakie było. Przyjąłem tylko informację od wojewody kiedy odbędzie się uroczystość.
Pan pojawił się w Urzędzie Wojewódzkim z gotowym oświadczeniem (można je przeczytać tutaj), czyli nie był to impuls. Podjął Pan decyzję wcześniej?
Tak, to była przemyślana decyzja. Gdy otrzymałem pismo napisałem oświadczenie, w którym wyraziłem motywy odmowy i oświadczenie przekazałem wojewodzie.
Czy po uroczystości wojewoda, jego urzędnicy, może ktoś z Kancelarii Prezydenta RP, kontaktował się z Panem?
Nie czekałem do końca uroczystości, bo uznałem, że skoro odmówiłem przyjęcia odznaczenia, to już nie moja impreza. I od tamtej pory nikt się ze mną nie skontaktował.
Dlaczego odmówił Pan przyjęcia odznaczenia?
Jego przyjęcie oznaczałoby, że akceptuję rzeczywisty stan Polski, z którym absolutnie się nie zgadzam. Są też inne kwestie dotyczące stanu demokracji w naszym państwie, ale to wyjaśniłem już w oświadczeniu.
Chciałem też uzmysłowić władzom, że stan rzeczywisty odbiega mocno od moich wyobrażeń o Polsce. Chciałem skłonić ludzi do myślenia i refleksji, zastanowieniem się nad tym, czy Polska musi taka być. Trzeba o takich sprawach mówić otwarcie, bez owijania w bawełnę. Jest to mój moralny sprzeciw i wyraz sumienia. Nie godzę się na taki stan rzeczy. Dlatego odznaczenia nie przyjąłem.
Wierzy Pan, że rządzący zwrócą uwagę na Pana protest i zrozumieją coś z niego?
Nie wiem, czy prezydent to dostrzeże. Z pełną świadomością podjąłem decyzję jako obywatelski sprzeciw, niezgodę na obecną rzeczywistość. To nie jest przeciwko komuś, czy za kimkolwiek. Oczywiście, mam swoje sympatie polityczne, ale nie chciałbym, aby mój sprzeciw był z nimi kojarzony.