Portal niezalezna.pl i „Gazeta Polska Codziennie” wielokrotnie informowały o prokuratorskich zarzutach stawianych różnym osobom w związku z handlem bronią przez funkcjonariuszy Wojskowych Służb Informacyjnych i ich tajnych współpracowników. Przed warszawskim sądem (po przeniesieniu sprawy w 2005 r. z Gdańska) jako świadek zeznawał również gen. Marek Dukaczewski. Naszemu reporterowi udało się zadać kilka pytań byłemu szefowi WSI. Szczególnie interesujące jest to, że jego odpowiedzi znacznie się różnią od tego co mówił nam prokurator Mariusz Marciniak z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.
Najpierw jednak przypomnijmy, że postępowania prokuratorskie wykazały, iż w nielegalny handel bronią byli zamieszani zarówno żołnierze WSI, jak i ich tajni współpracownicy. Od dwunastu lat toczy się tajny proces, który rozpoczął się w 2000 r. przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Na ławie oskarżonych zasiadło sześciu mężczyzn kierujących spółkami Cenrex i Steo. Oskarżono ich o fałszowanie dokumentów, nielegalne dostawy broni, branie łapówek, nielegalny handel bronią o wartości ok. 4,5 mln dol., m.in. do krajów objętych embargiem ONZ. Spółki Cenrex i Steo kupowały broń od MON-u i policji, które pozbywały się uzbrojenia z lat 50. Odbiorcami broni miały być spółki z Estonii, Łotwy i znany handlarz Monzer al-Kassar. Z Polski wyeksportowano w ten sposób m.in. ponad 20 tys. pistoletów TT, kilkaset karabinków typu Kałasznikow, kilka tysięcy pepesz, kilkaset sztuk granatników, pociski moździerzowe i miliony sztuk amunicji.
A teraz wspomniana rozmowa naszego reportera z prokuratorem Marciniakiem i gen. Dukaczewskim.
Prok. Marciniak: Sprawa dotyczy handlu bronią, ale w latach dziewięćdziesiątych XX wieku. W obecnej sytuacji przestępstwa handlu bronią uległy przedawnieniu i zostały przestępstwa korupcyjne i przestępstwa przeciwko dokumentom, czyli podrabianie dokumentów w celu wywozu broni. Podkreślam, sprawa handlu bronią uległa przedawnieniu i sąd te zarzuty umorzył.
Dukaczewski: Mam wrażenie, że to wszystko zakończy się uniewinnieniem osób, które w tym procesie są oskarżonymi.
W dość zaskakujący sposób generał Dukaczewski tłumaczył zaangażowanie WSI w operację, którą zainteresowała się prokuratura.
Dukaczewski: Jeżeli chce pan wiedzieć, czy terroryści planują atak na szkołę, do której chodzi pana dziecko, to najlepiej sprawdzić będąc w środku grupie terrorystycznej, żeby zobaczyć, czy oni takie plany mają. Na pytanie naszego reportera, czy WSI sprzedawało broń terrorystom były szef wojskowych służb stwierdził: Nie, nie, nie, chodziło o to żeby zbadać zjawisko nielegalnego obrotu specjalnego, trzeba było w to się włączyć.
Prok. Marciniak: Ślady są jednoznaczne. Polska sprzedawała broń do ministerstwa obrony Republiki Łotewskiej i do organizacji posiadających do pewnego czasu zezwolenia na handlu bronią, także trudno mówić, że była kwestia inwigilacji. Dokumentów na ten temat żadnych nie przedstawiono.
A co się stało z pieniędzmi, które zapłacono za broń?
Dukaczewski: Środków się nie uzyskiwało z tego i o tym doskonale komisja weryfikacyjna wiedziała. Nie było z tego żadnych pieniędzy, prokuratura wojskowa cały wątek handlu bronią umorzyła.
Prokurator Marciniak: To były kontrakty obiegające na kilka milionów dolarów. Eksport broni z Polski za granicę, a co dalej się działo, to już była kwestia tamtych kontrahentów, nie potrafię nic powiedzieć.
W grudniu ubiegłego roku informowaliśmy o sensacyjnym odkryciu słoweńskich dziennikarzy, którzy dotarli do sensacyjnych dokumentów potwierdzających ustalenia raportu z weryfikacji WSI autorstwa Antoniego Macierewicza. Sprawa dotyczyła właśnie nielegalnego handlu bronią, w którym brały udział Wojskowe Służby Informacyjne. Matej Šurc i Blaž Zgaga przedstawili sensacyjne, nieznane wcześniej dokumenty. Zostały one opisane w trzech tomach książki pt. „W imieniu państwa”, w której ujawniono także interesy słoweńskich polityków realizowane w nielegalnych operacjach.
Według słoweńskich dziennikarzy statki z bronią wypływały z Gdyni, a pieniądze – co najmniej 9 mln dol. – wpłynęło na konto Cenreksu. Według Mateja Šurca i Blaža Zgagi pieniądze pochodziły z dostaw broni i amunicji tuż przed i podczas embarga ONZ nałożonego na kraje byłej Jugosławii. Dziennikarze dotarli do dokumentów m.in. bankowych oraz celnych, na podstawie których odtworzyli mechanizm przepływu pieniędzy i trasy nielegalnego przerzutu broni.
OBEJRZYJ FILM!!!
