W tak zwanym miejscu przy murze prowadzone będą badania nieinwazyjne m.in. z użyciem georadaru.
- Jeżeli wyniki tych badań będą wskazywać na to, że mogą się tam znajdować ludzkie szczątki, badania będą kontynuowane. Z ziemi będą pobrane próbki do dalszych badań. Od ich wyników będzie zależało, czy będą tam prowadzone ekshumacje i na jakim konkretnie obszarze - wyjaśnił profesor Szwagrzyk.
Areszt Śledczy w Białymstoku jest jednym z około dwustu miejsc w regionie, gdzie represjonowano ofiary reżimu komunistycznego.
Będą poszukiwane miejsca pochówku osób straconych.
- Z każdym dniem, z każdym miesiącem wiemy coraz więcej. Miejsc do poszukiwań w całym kraju mamy setki. Tych, których poszukujemy są tysiące. Oczekujących na wyniki naszych prac też tysiące. I tu nie chodzi tylko o rodziny, które przez kilkadziesiąt lat takiej możliwości uzyskania informacji o miejscu pochówku bliskich byli pozbawieni - mówił Szwagrzyk.
Prace poszukiwawcze toczą się obecnie w kilkunastu miejscach w Polsce.
- Cieszę się, że udało nam się doprowadzić do sytuacji, gdy wydaje się, że została przełamana pewna granica - powiedziałbym nawet - niechęci do tego, żeby wracać do tamtych wydarzeń sprzed lat. Stworzyliśmy zespół, zespół którego efektem pracy jest odnalezionych kilkaset już ofiar systemu komunistycznego - powiedział Szwagrzyk.
Zapowiedział, że wkrótce nastąpi identyfikacja kilkunastu następnych osób.
- To po to jest podejmowany cały ten wysiłek - dodał.
- Proszę pamiętać o skali problemu. W latach 40. i 50. w naszym kraju wymordowano około 50 tys. ludzi. Tylu ludzi zmarło w więzieniach, zostało straconych, zginęło w wyniku różnych działań pacyfikacyjnych sił bezpieczeństwa. W ogromnej większości my tych pochówków nie znamy. Taka jest historia naszego kraju i my dzisiaj usiłujemy zrobić coś, czego nie robiono przez kilkadziesiąt lat - powiedział prof. Szwagrzyk.