Krwawy zamach w Afganistanie
Co najmniej 15 osób, w tym sześciu Amerykanów, zginęło, a 35 zostało rannych w zamachu samobójczym w pobliżu zagranicznego konwoju wojskowego w stolicy Afganistanu, Kabulu. Do ataku przyznali się islamscy bojownicy.
Autor: Marek Nowicki
Potężna eksplozja zapaliła okoliczne budynki, wstrząs był odczuwany nawet po drugiej stronie miasta. Eksplozja uszkodziła ciała zabitych do tego stopnia, że niemożliwa jest ich identyfikacja.
Rzecznik amerykańskiego ministerstwa obrony Bill Speaks potwierdził, że zginęło dwóch żołnierzy USA. Międzynarodowa firma ochroniarska DynCorp International poinformowała, że wśród ofiar śmiertelnych jest jej czterech amerykańskich cywilnych pracowników. W zamachu zginęło też dziewięciu afgańskich cywilów, w tym co najmniej dwoje dzieci.
"Samochód wyładowany materiałami wybuchowymi eksplodował w pobliżu konwoju składającego się z dwóch pojazdów", przewożących zagranicznych żołnierzy - powiedział szef kabulskiej policji Ajub Salangi. Według niego wybuch uszkodził 10 okolicznych budynków.
Do przeprowadzenia ataku przyznała się grupa islamskich bojowników Hezb-e-Islami (Partia Islamska), która sprzeciwia się obecności sił koalicji międzynarodowej w Afganistanie. Przewodzi jej Gulbuddin Hekmatiar, były premier i dawny sojusznik USA, obecnie uważany przez władze w Waszyngtonie za terrorystę.
Hezb-e-Islami przyznała się do przeprowadzenia samobójczego zamachu we wrześniu ub.r., w którym zginęło co najmniej 12 osób. Grupa twierdziła, że była to odpowiedź na antyislamski film "Niewinność muzułmanów", karykaturalnie przedstawiający proroka Mahometa.
Autor: Marek Nowicki
Źródło: PAP,niezalezna.pl