„(…) nie jest tajemnicą, że właśnie w Polsce wielu jak dawniej jest zniewolonych historycznymi stereotypami i krzywdami dotyczącymi Rosji. Wystarczy przypomnieć sobie skandaliczne próby poprzednich polskich władz zablokowania zawarcia nowego porozumienia o partnerstwie i współpracy miedzy Rosją i Unią Europejską (…)” – napisał warszawski korespondent „Głosu Rosji” Piotr Iskenderow. I obwieszcza w nadętym tonie:
„Zbliżające się spotkanie ministrów spraw zagranicznych Polski, Rosji i Niemiec, które ma się odbyć 10 maja w Warszawie, zajmuje szczególne miejsce w międzynarodowym kalendarzu. Od rozwoju stosunków w trójkącie Warszawa-Moskwa-Berlin bezpośrednio zależy stabilność w rozległym regionie europejskim”.
Prokremlowska gazeta wychwala nie tylko Radosława Sikorskiego, ale również prezydenta Bronisława Komorowskiego.
„Szczególnie należy powiedzieć o stosunku Komorowskiego i Sikorskiego do Rosji. Z jednej strony można zauważyć, że ani jeden, ani drugi nie darzy jej jakąś szczególną miłością. Ale z drugiej strony, nie widać u nich jakiegoś wściekłego odrzucania Rosji, zaprzeczania konieczności rozwijania z nią konstruktywnych stosunków” – mówi „Głosowi Rosji” Larisa Łykozyna, ekspertka Wydziału Europy Wschodniej Instytutu Informacji naukowej w Zakresie nauk społecznych RAN.
O czym będą rozmawiali trzej ministrowie. Ma być „kontynuowana wymiana opinii na temat priorytetowych kwestii rozwoju stosunków Rosja-Unia Europejska, działalności Rady Rosja-NATO, współpracy w instytucjach regionalnych włączając w to OBWE, Radę Państw Morza Bałtyckiego, Wymiar Północny i Radę Europy”. Czyli głównie o interesach Rosji.