- To operacja niepokojąca i niemającą precedensu, mająca przede wszystkim na celu wywołanie strachu - powiedział agencji AFP Oleg Orłow, członek władz Memoriału, niezależnej od Kremla organizacji pozarządowej broniącej praw człowieka i dokumentującej stalinowskie zbrodnie.
Orłow powiedział, że na pytanie o przyczyny kontroli funkcjonariusze odpowiedzieli jedynie, że "mają prawo do robić".
Członek Rady ds. rozwoju społeczeństwa obywatelskiego i praw człowieka przy prezydencie Rosji Pawieł Czikow powiedział agencji Associated Press, że dotychczas dokonano przeszukań w ok. 2 000 organizacji.
Według niego to kampania na bezprecedensową skalę.
- Próbują znaleźć najwięcej nieprawidłowości jak to tylko możliwe - powiedział. Oświadczył, że Prokuratura Generalna zleciła w lutym kontrole we wszystkich pozarządowych organizacjach religijnych, politycznych i społecznych. Deklarowanym celem miało być wykrycie wszelkich przejawów "ekstremizmu".
Zdaniem Orłowa kontrola ma związek z ustawą, która weszła w życie w 2012 roku. Wymaga ona od organizacji pozarządowych, otrzymujących fundusze z zagranicy, by zarejestrowały się jako "zagraniczni agenci" i jako tacy prowadzili działalność.
Orłow nie wykluczył, że czwartkowa akcja ma doprowadzić do wniosku, że Memoriał powinien trafić na tę listę.
Funkcjonariuszom, którzy przyszli przeprowadzić kontrolę w Memoriale, towarzyszyła ekipa prokremlowskiej telewizji NTV, która - jak pisze AFP - specjalizuje się w programach krytycznych wobec działaczy opozycji.
Według rzeczniczki Memoriału Julii Klimowej, doszło do sprzeczki i dopiero, gdy wezwano policję, ekipa telewizyjna opuściła siedzibę Memoriału.