„Jak cię widzą, tak cię piszą” – to przysłowie musiało być głównym uzasadnieniem podjęcia decyzji o rozpisaniu przetargu na garsonki, garnitury i spódnice dla pracowników Sejmu. Marszałek Ewa Kopacz kompromitująca się swoimi wypowiedziami i zachowaniami podjęła jeszcze jedną kuriozalną decyzję. Najpierw rozdała dziesiątki tysięcy złotych na premie, a teraz sprezentuje pracownikom nowe kiecki i marynarki.
O przetargu jako pierwsze poinformowało RMF FM. Zgodnie ze specyfikacją uszyte mają być „garsonki letnie, zimowe ze spódnicami gładkimi albo z kontrafałdą, w kolorze szarym albo żywo granatowym. Kostiumy mają być uszyte z wełny albo co najmniej bawełny. Do tego białe bluzki”. Panowie będą mieli garnitury i dodatkowe spodnie. Jedynie koszule sami będą musieli kupić.
Jak będą wyglądały nowe mundurki sejmowych urzędników? Jeszcze nie wiadomo, bo firmy, które staną przetargu dopiero będą przysyłały wzory ubrań. Są jednak pewne kanony, których będą musieli się trzymać. Poniżej przedstawiamy wzór marynarki.

Oczywistym wydaje się, że skoro pracownicy Kancelarii Sejmu mają stać się formacją umundurowaną, to szef tej jednostki, czyli marszałek Ewa Kopacz, będzie świeciła przykładem i dumnie zaprezentuje nowe uniformy. Na sobie! Żal tylko fotoreporterów. Nie tylko te same ujęcia, a teraz nawet te same ciuchy. Nuda.