W zeszłym tygodniu, od środy do piątku, zachodniopomorscy rolnicy, którzy przyjechali do Szczecina pojazdami rolniczymi, na znak protestu jeździli głównymi ulicami miasta. Przejazd odbył się również w poniedziałek.
Rolnicy zapewniają, że są zdeterminowani i będą protestować aż do spełnienia wszystkich ich postulatów. Mają pozwolenie od szczecińskiego magistratu na prowadzenie protestu do końca miesiąca.
Protestujący chcą m.in. odwołania dyrektorów szczecińskiej Agencji Nieruchomości Rolnych (ANR). „Uważamy, iż kierownictwo Oddziału Agencji nie gwarantuje prawidłowej realizacji nałożonych na Agencję zadań ustawowych. Oczekujemy od pana ministra racjonalnej oceny dotychczasowej działalności Oddziału Terenowego ANR w Szczecinie” - napisano w komunikacie przesłanym mediom.
Zdaniem rolników sprzedaż prowadzona przez ANR nie poprawia struktury gospodarstw, a ziemia trafia do osób reprezentujących duże podmioty, które są powiązane z kapitałem zagranicznym. Rolnicy indywidualni - jak przekonują protestujący - nie są w stanie z nimi konkurować.
ANR odpiera zarzuty i twierdzi, że jej polityka prowadzi do powiększenia gospodarstw rolnych. Agencja podkreśla, że od momentu podpisania w czerwcu porozumień z protestującymi rolnikami nie sprzedaje ziemi osobom nieuprawnionym i odwołuje przetargi, kiedy zachodzi obawa, że stają do nich takie osoby.