W czwartek Sąd Okręgowy w Warszawie niejednogłośnie uznał, że 69-letni Kozłowski złożył nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne, w którym zaprzeczał współpracy z SB. Sąd zakazał mu na 3 lata pełnienia funkcji publicznych.
Sąd w pełni podzielił wniosek IPN, że w latach 1965-1969 Kozłowski był najpierw kandydatem, a potem tajnym współpracownikiem SB w Krakowie o kryptonimie "Witold". Sąd podkreślił, że w lustracji nie ocenia się stopnia lojalności danej osoby wobec SB, tylko fakt, czy przekazała jej ona przydatne informacje. Sąd uznał, że Kozłowski udzielał SB informacji przydatnych w jej działalności oraz mogących zaszkodzić konkretnym osobom, o których opowiadał.
- Kozłowski sam napisał zobowiązanie do współpracy, sporządził też kilka dokumentów dla SB o konkretnych osobach. Z notatek oficera prowadzącego Stefana Szczykutowicza ze spotkań z Kozłowskim wynika, że przekazał on informacje m.in. o swoim pobycie w Wlk. Brytanii i o hotelu prowadzonym tam przez Polaków; o wzywaniu jednego z nich do Home Office; o przyjeżdżających do Krakowa francuskich alpinistach, o pewnym Amerykaninie oraz pracowniku UJ - mówiła sędzia Anna Ptaszek w uzasadnieniu wyroku.
Sąd odrzucił argumenty o manipulowaniu aktami SB, bo nie mogą o tym świadczyć „notatki i adnotacje” na dokumentach.
Kozłowski od 1990 r. pracuje w MSZ; był m.in. wiceszefem resortu i ambasadorem w Izraelu.

