- Kilka tygodni temu dziennikarz śledczy napisał artykuł w którym – można to już dziś powiedzieć z całą pewnością – prezentował fakty zgodnie z rzeczywistością, że artykuł był prawdziwy. Został za to usunięty z pracy w trybie dyscyplinarnym, a w ślad za nim redaktor naczelny i szef działu. Rozbito w istocie jedną gazetę, potem drugą. Krótko mówiąc – doszło do wydarzeń, które zagrażają wolności słowa. I to doszło do nich na podstawie artykułu – jeszcze raz to powtarzam – który w żadnym wypadku nie mijał się z prawdą. W związku z tym chciałem powiedzieć, że oczekuję od tych, którzy podjęli decyzję tego rodzaju – że się z niej wycofają. Jednocześnie liczę na to, że środki masowego przekazu zareagują na tę sytuację, która bezpośrednio zagraża wolności słowa. Liczę, że właściwie ją opiszą i wyciągną właściwe wnioski w tej sprawie - powiedział Jarosław Kaczyński na specjalnie zwołanej konferencji prasowej.
– Władza w tej sprawie prowadzi politykę dezinformacji. Polacy nauczyli się czytać między wierszami i czują instynktownie, jaka jest w tej sprawie prawda. Tak, jak nie mówiono prawdy o identyfikacji ciał, tak nie mówi się prawdy o trotylu - powiedział prowadzący konferencję Adam Hofman.
Na wczorajszym posiedzeniu komisji sprawiedliwości naczelny prokurator wojskowy płk Jerzy Artymiak powiedział, że "niektóre z detektorów użytych w Smoleńsku wykazały na czytnikach cząsteczki trotylu”.
