Starcia demonstrantów w Kairze
Przed pałacem prezydenckim w Kairze zwolennicy i przeciwnicy islamistycznego prezydenta Mohammeda Mursiego obrzucali się kamieniami i koktajlami Mołotowa. Podczas zamieszek padły strzały.
Autor: Marek Nowicki
Starcia wybuchły, gdy na wezwanie Bractwa Muzułmańskiego, z którego wywodzi się Mursi, tysiące zwolenników prezydenta przybyło przed pałac, gdzie od wtorku koczowali przeciwnicy szefa państwa. Sprzeciwiają się oni projektowi konstytucji, który opracowała komisja zdominowana przez islamistów, oraz prezydenckiemu dekretowi z 22 listopada, rozszerzającemu kompetencje szefa państwa.
"Naród chce oczyścić plac" - wykrzykiwali islamiści, niszcząc niektóre namioty przeciwników prezydenta. Obie grupy obrzucały się kamieniami i koktajlami Mołotowa. Podpalano też samochody.
Opozycja na wspólnej konferencji prasowej, w której uczestniczył m.in. były szef MAEA Mohamed ElBaradei oraz były szef Ligi Arabskiej Amr Musa, odpowiedzialnością za starcia przed pałacem obarczyła Mursiego i jego rząd. "Władza z dnia na dzień traci swoją legitymizację" - dodał ElBaradei i podkreślił, że "prezydent powinien wysłuchać narodu".
"Tak jak już mówiliśmy, jesteśmy gotowi do dialogu", ale tylko jeśli prezydent przełoży referendum konstytucyjne, planowane na 15 grudnia, i wycofa swój kontrowersyjny dekret - podkreślił szef MAEA Mohamed ElBaradei, który kieruje opozycyjnym Frontem Ocalenia Narodowego.
Autor: Marek Nowicki
Źródło: PAP,niezalezna.pl