Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Włamanie do domu mecenasa Kwietnia!

Dzisiaj w nocy włamano się do domu adwokata Piotra Kwietnia, który jest obrońcą dziennikarzy Gazety Polskiej w procesach politycznych. Złodzieje nie ukradli jednak wielu cennych przedmiotów.

Autor:

Dzisiaj w nocy włamano się do domu adwokata Piotra Kwietnia, który jest obrońcą dziennikarzy Gazety Polskiej w procesach politycznych. Złodzieje nie ukradli jednak wielu cennych przedmiotów. Zainteresowali się za to dokumentami będącymi w posiadaniu prawnika.

Piotr Kwiecień to warszawski adwokat, który przed sądem reprezentował Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego "Gazety Polskiej",  Katarzynę Gójską-Hejke, zastępcę redaktora naczelnego GP, szefową "Nowego Państwa" oraz Dorotę Kanię, wicenaczelna portalu niezalezna.pl i szefową działu krajowego "Gazety Polskiej Codziennie". Mecenas Kwiecień jest m.in obrońcą Doroty Kani w procesie wytoczonym jej przez Aleksandrę Dochnal, żonę skazanego za korupcję lobbysty Marka Dochnala.

Niezależna.pl dowiedziała się m.in., że w domu prawnika splądrowano pomieszczenia, ale przestępcy pozostawili wiele cennych przedmiotów. Chociażby laptopa, którego zawartość jednak ktoś przeglądał.

- Materialnych szkód moja rodzina nie poniosła, ale wystraszona jest bardzo. Traktuję to włamanie co najmniej jako próbę zastraszenia - mówi Niezależnej.pl mecenas Kwiecień.

Złodzieje weszli do domu przed drzwi od tarasu. Wywiercili w nich otwór i mogli otworzyć. Śladów nie pozostawili żadnych. Niepokoi właśnie, że nie byli zainteresowani wartościowymi przedmiotami, a jedynie informacjami w komputerze osobistym prawnika. Złodziej zostawiający laptopa?

- To sytuacja bardzo zagadkowa - mówi nam adwokat Piotr Kwiecień.

Oburzony tym zdarzeniem Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny "Gazety Polskiej", zwraca uwagę, że włamywacze nie ukrywali, iż chodzi o próbę zastraszenia.
- Nawet nie próbowali upozorować chęci kradzieży. Chcieli pokazać, że interesowała ich jedynie praca mecenasa - mówi Niezależnej.pl T. Sakiewicz. - Sądzę, że nie chodziło o zdobycie informacji, ale pokazanie co mogą zrobić. Jacy są groźni. To jest etap w państwie, w którym takie metody się stosuje. Przez to Polska zbliża się do standardów białoruskich i ukraińskich.

Mariusz Mrozek, rzecznik stołecznej policji, jedynie potwierdza, że takie zdarzenie miało miejsce.
- Przyjęliśmy zawiadomienie dotyczące włamania - mówi Niezależnej.pl. O żadnych szczegółach nie może mówić. A co ze sprawcami włamania? - Są do ustalenia - mówi.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej

NAJNOWSZE Polska