Z informacji „Newsweeka” wynika, że zdarzały się weekendy, podczas których koszty przelotów Tuska sięgały równowartości nowego mercedesa.
Z zestawienia zawierającego pełną listę wszystkich rządowych lotów Donalda Tuska od stycznia 2010 r. wynika, że premier najwyraźniej traktuje samoloty jak taksówki i nie waha się latać nimi w piątki do domu, by w poniedziałki wracać nimi do pracy. Zdarzały się nawet sytuacje, gdy przebywający na wakacjach premier wracał do kraju na krótką konferencję prasową, by za chwilę kolejnym lotem powrócić na przerwany urlop.
Zastrzegający sobie anonimowość współpracownik Donalda Tuska wyjaśnia, że premier uważa, iż rządowy samolot mu się po prostu należy.
