Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Gmyz o Hajdarowiczu: to bardzo smutne

TYLKO U NAS!

Autor:

TYLKO U NAS! Swoje źródła znam, swoje źródła weryfikuję i im więcej upływa czasu od mojej publikacji, tym więcej pojawia się informacji potwierdzających to co napisałem - specjalnie dla portalu Niezależna.pl Cezary Gmyz komentuje tekst Grzegorza Hajdarowicza w dodatku do "Rzeczpospolitej".

Co Pan myśli o tym, że wydawca gazety zajmuje się publicystyką i ocenia dziennikarzy?
Grzegorz Hajdarowicz niedawno zadebiutował i był to bardzo widowiskowy debiut na łamach prasy ogólnopolskiej, bo zadebiutował od razu na czołówce. Jak się wydaje ta rola mu się bardzo spodobała, bo teraz już nie tylko napisał czołówkę, ale wydał specjalny dodatek poświęcony sobie i tzw. sprawie trotylowej. Wydaje się, że postanowił przekroczyć granicę między wydawcą a dziennikarzem i po prostu zostać redaktorem naczelnym. Jest to smutne, bardzo smutne.

Wydawca „Rzeczpospolitej” w swoim tekście stawia zarzuty, że nie zweryfikował Pan swoich źródeł informacji i ma wątpliwości czy w ogóle istniały.
Ja czasami mam wątpliwości, czy pan Hajdarowicz istnieje, bo wydaje mi się to tak nieprawdopodobne co robi wydawca, że aż się zastanawiam: to jawa czy sen. Swoje źródła znam, swoje źródła weryfikuję i im więcej upływa czasu od mojej publikacji, tym więcej pojawia się informacji potwierdzających to co napisałem. Wczorajszy komunikat Naczelnej Prokuratury Wojskowej  o tym, że na tzw. tupolewie drugim odnaleziono również ślady materiałów wybuchowych, tym razem pisze się już wprost o materiałach wybuchowych, spowodował, że nawet dziennikarz tygodnika „Wprost” Piotr Śmiłowicz przyznał, że napisałem prawdę. Im więcej wiemy o urządzeniach, które zostały tam użyte, tym bardziej przekonujemy się, że nie były to urządzenia do wykrywania pestycydów, namiotów czy składników kosmetyków.

Hajdarowicz wymienia siedem punktów nowego kodeksu "Rzeczpospolitej". W punkcie szóstym pisze "Dziennikarz ze względów etycznych nie przyjmuje żadnych korzyści majątkowych bez zgody przełożonych".  Jak Pan to oceni?
To jest jakieś kuriozum. Jak rozumiem za zgodą przełożonych mógłby przyjmować korzyści majątkowe. Bo czymże w istocie jest korzyść majątkowa - to jest określenie z kodeksu karnego definiujące po prostu łapówkę. Jak rozumiem, jeżeli wydawca bądź przełożony dziennikarza zgodziłby się, żeby przyjął taką korzyść majątkową, to nie byłoby żadnego problemu. Jeszcze bardziej kuriozalny jest następny punkt, który de facto namawia do naruszenia artykułów prawa prasowego, mówiąc krótko tajemnicy dziennikarskiej. A ja chciałbym żeby znalazł się jeszcze punkt ósmy, który będzie mówił: "Nie będzie wydawca spotykał  się nocą z politykami, by ujawnić im co jest na czołówce gazety dnia następnego."




Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane