Marszałek Sejmu chciała się pochwalić przed prezydentem Francji znajomością języka francuskiego. Przywitała Hollanda w jego ojczystym języku - "Monsieur le President (Panie Prezydencie)" - powiedziała Kopacz.
Prezydent chciał kontynuować rozmowę i powiedział po francusku - „Dziękuję. To Pani jest marszałkiem Sejmu, prawda?”
Zakłopotana Kopacz na tę próbę konwersacji odpowiedziała jedynie nerwowym śmiechem. Hollande szybko zorientował się, że ona nie potrafi mówić po francusku i uratował ją od jeszcze większej kompromitacji.
- Cieszę się, że mogę gościć prezydenta Republiki Francuskiej w polskim parlamencie. To wyjątkowa okazja, aby przekazać Polakom informację o dobrych relacjach między Polską o Francją - powiedziała już po polsku Kopacz.
Warto też zwrócić uwagę, że prezydent Francji nie wiedział kim jest witająca go osoba.
