Poproszony o odniesienie się do informacji „Rzeczpospolitej” o śladach materiałów wybuchowych na wraku Tupolewa Jerzy Miller nabrał wody w usta.
- Wszystkie wyniki naszych badań są w rękach prokuratury, proszę więc o to wszystko pytać prokuraturę, ponieważ oni mają wszystkie nasze dokumenty (...) Nie komentuję rzeczy, których nie znam, żadnych dokumentów dotyczących tych informacji, które państwo posiadają, nie znam i nie komentuję - powiedział dziennikarzom Miller.
Były szef komisji wyjaśniającej przyczyny katastrofy smoleńskiej zapewnił jedynie, że członkowie komisji dysponowali własną analizą pirotechniczną i nie opierali się na badaniach wykonanych przez Rosjan.

