Rządowa „Rossijskaja Gazieta” przypomina, że to właśnie Remigiusz Muś ostrzegł załogę tupolewa o trudnych warunkach pogodowych i utrzymywał, że piloci otrzymali zgodę na zejście do 50 m. O samobójstwie młodszego chorążego sztabowego Musia piszą też wielkonakładowe dzienniki „Komsomolskaja Prawda” i „Moskowskij Komsomolec”.
Wszystkie dzienniki określają Remigiusza Musia „kluczowym świadkiem” w sprawie katastrofy Tu-154M. „Moskowskij Komsomolec” wybija nawet w tytule, że „W Polsce zaciśnięto smoleńską pętlę”, a w podtytule dodaje: „Czy komuś może zależeć na „usunięciu” świadków katastrofy?”.
Rosyjskie media zwracają uwagę, że to właśnie Muś potwierdził, że kontroler ze Smoleńska zezwolił maszynie na zejście do 50 m podczas gdy oficjalna wersja mówi, że kontroler takiej zgody nie dawał i że samolotowi polecono, aby z powodu gęstej mgły nie schodził poniżej 100 m.
- Znaczenie Musia jako świadka wzmacniał fakt, że losy nagrania, które miało utrwalić te rozmowy, są nieznane. Ponadto twierdził on, że słyszał dwa wybuchy przed katastrofą – czytamy w rosyjskim dzienniku.

