Rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku Barbara Sworobowicz potwierdza jedynie, że eksperymenty miały miejsce, jednak śledczy nie chcą mówić o ich efektach.
Wiadomo, że eksperymenty przeprowadzone dokładnie 11 lat od dnia, w którym porwano Olewnika miały na celu weryfikację wersji zdarzeń ustalonej przez Sąd Okręgowy w Płocku, w ramach prowadzonego tam procesu dotyczącego uprowadzenia i zabójstwa.
- Wersja ta opierała się głównie na wyjaśnieniach oskarżonych w tej sprawie, zeznaniach świadków oraz protokole oględzin miejsca zdarzenia, sporządzonym przez funkcjonariuszy policji w dniu 27 października 2001 r. Celem eksperymentu była weryfikacja, czy rzeczywiście wydarzenia mogły wyglądać tak, jak ustalono w sądzie – tłumaczy rzecznik gdańskiej prokuratury apelacyjnej.
Okazuje się, że w jednym z eksperymentów śledczy badali, czy sprawcy porwania, którzy ukrywali się na polach kukurydzy, mogli wejść do wnętrza domu „bez nanoszenia śladów zabrudzeń”.

