Jak informowaliśmy na łamach portalu Niezalezna.pl w czerwcu jeden z członków Młodzieżowego Klubu „Gazety Polskiej” zawiesił krzyż nad fotelem przewodniczącego Parlamentu Europejskiego w głównej sali obrad. Okazało się, że po złożeniu doniesienia przez polskiego dziennikarza, ochroniarze przewodniczącego PE Martina Schulza zdjęli krucyfiks. Co ciekawe krzyż wisiał w sali europarlamentu przez cztery dni i nikomu nie przeszkadzał, dopiero donos polskiego dziennikarza wprawił w ruch machinę politycznej poprawności.
W związku z tym, że krzyż powiesił jeden z uczestników wycieczki organizowanej przez europosła Ryszarda Czarneckiego Parlament Europejski uruchomił postępowanie ws. „nielegalnego zawieszenia krzyża”.
Dziś przed polską siedzibą Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego w Warszawie katolicy zebrali się aby protestować przeciwko dyskryminacji przez instytucje Unii Europejskiej. Uczestniczący w demonstracji członkowie Młodzieżowego Klubu „Gazety Polskiej” są oburzeni tym, że ochroniarze szefa Parlamentu Europejskiego zdjęli krzyż, który był własnością obywatela Polski, a sekretariat Martina Schultza odmawia komentarza w tej sprawie, nie odpisuje na oficjalne pisma i nie chce ujawnić co stało się z krucyfiksem.
- Wyobraź sobie, że obywatele Unii Europejskiej chcą wyrażać publicznie swoje poglądy. Wyobraź sobie, że chcą mieć w przestrzeni publicznej miejsca spotkań, debat, chcą mieć prawo kształtować przepisy i system edukacji dzieci i młodzieży. Chcą aby ich poglądy, obyczaje i symbolika były szanowane i były przedmiotem troski i ochrony ze strony instytucji unijnych utrzymywanych z ich podatków. Czy to mieści się w Twojej wyobraźni? To teraz wyobraź sobie, że nie chodzi o Katolików, tylko np. o „mniejszości seksualne” - napisali organizatorzy na Facebooku nawołując do uczestnictwa w demonstracji.
