Jak pisaliśmy na łamach portalu Niezalezna.pl funkcjonariusze legitymowali i wypytywali organizatorów wyjazdów autokarowych o cel podróży do Warszawy. Notowali numery rejestracyjne autokarów, pytali o liczbę uczestników wyjazdu, ich cel, trasę przejazdu i termin powrotu. Policjantów interesowały też numery telefonów i nazwiska organizatorów. Później, już w trakcie marszu także legitymowali i wypytywali jego uczestników. Choć wszyscy wkoło grzmią o inwigilacji uczestników marszu, wiceszef twardo twierdzi, że nic się nie stało.
Odpowiadając na pytania posłów PiS wiceszef MSW Michał Deskur stwierdził, że nie widzi żadnych uchybień w działaniach policji. W swoim wystąpieniu Deskur oświadczył, że zgodnie z policyjnymi statystykami 29 września w Warszawie odbywał się szereg zgromadzeń publicznych, w których łącznie uczestniczyło w sumie ponad 40 tys. Osób. Podczas demonstracji wylegitymowano ponad 63 osoby, osiem osób pouczono, wystawiono osiem mandatów karnych, skontrolowano cztery pojazdy. Jak dodał, do Komendy Stołecznej Policji nie wypłynęły żadne skargi odnośnie do tych zgromadzeń. To doprawdy zastanawiające, bo informacje o inwigilacji i policjantami w cywilu, chodzącymi jak cienie za uczestnikami marszu lotem błyskawicy dotarły nawet do posłów w Sejmie.
- Nie stwierdzono naruszania porządku publicznego, a użyte siły i środki policyjne były adekwatne. Policja nie stosowała środków przymusu bezpośredniego. O pomoc w zabezpieczeniu przebiegu zgromadzeń do policjantów zwracali się również sami ich organizatorzy. Funkcjonariusze, wypełniając sumiennie swoje obowiązki, zagwarantowali uczestnikom manifestacji bezpieczeństwo – oświadczył Michał Deskur.
Wypowiedź wiceszefa MSW ostro skrytykował poseł PiS Jarosław Zieliński, który stwierdził, że siły i środki zastosowane przez policję były nieadekwatne. Do posłów dotarły informacje, z których wynika, że w ramach przygotowań do marszu funkcjonariusze policji niejednokrotnie po cywilnemu w wielu miejscach kraju podejmowali działania w stosunku do organizatorów i uczestników wyjazdów na marsz mogące nosić znamiona inwigilacji. Oburzona sejmowym wystąpieniem Deskura była także posłanka Małgorzata Sadurska, która zarzuciła wiceszefowi MSW kłamstwo jeśli chodzi o podanie liczby uczestników marszu. Według organizatorów i niezależnych obserwatorów, w marszu „Obudź się, Polsko” uczestniczyło znacznie więcej niż 40 tys. osób, o których mówił Deskur. Pozostaje zadać sobie pytanie, czy odpowiedzialny za działania policji wiceszef MSW "przeoczył" kilkadziesiąt tysięcy osób uczestniczących w marszu czy też po prostu nie chciał ich zauważyć, a teraz robi wszystko, żeby z całej sytuacji wyjść z twarzą.
Ciekawi jakim cudem Michał Deskur nie dostrzegł prawdziwej liczby uczestników marszu "Obudź się Polsko!" natychmiast skontaktowaliśmy się z biurem prasowym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Kazano nam wysłać maila. Pytanie było proste:
"Pan minister Michał Deskur odpowiadając na pytania posłów stwierdził dzisiaj, że w marszu "Obudź się Polsko!" wzięło udział 40 tysięcy osób. Chcielibyśmy poznać w jaki sposób i z czyją pomocą Pan Minister to wyliczył, bo musi być to absolutnie nowatorska metoda. Do dziś nikomu bowiem nie udało się aż tak bardzo zaniżyć liczby uczestników marszu "Obudź się Polsko!"."
Odpowiedź była bardzo lakoniczna.
"Informuję, że dane przekazane dzisiaj przez wiceministra spraw wewnętrznych Michała Deskura, pochodzą z raportu końcowego zawierającego analizę przeprowadzonych 29 września br. działań policyjnych" - napisała Małgorzata Woźniak, rzecznik prasowy MSW.

